Obiecalem, ze napisze cos wiecej o moim pobycie w Key West…

Klimat subtropikalny, temperatura w cieniu ok. 90-94F (czyli ok. 33-36 stopni Celsjusza), palmy, kury biegajace po ulicach – witamy w Key West 馃榾 Motto mieszkancow to „One Human Family”.

img_2343

Dolecialem na miejsce w niedziele – 10 sierpnia. Pierwsze zdziwko przezylem po odebraniu bagazu. Zabezpieczylem go metalowa klodka, zeby nikt mi w nim nie grzebal. Klodki nie bylo, a w jej miejsce ktos zalozyl plastkikowy zacisk. WTF? Po otwarciu bagazu znalazlem kartke z przyklejona klodka i wytlumaczeniem, ze moj bagaz podejrzanie wygladal wiec otworzyli go i przeszukali 馃槢

Z lotniska wskoczylem prosto do taksowki, ktora zawiozla mnie na Petronia Street do Caribbean House – miejsca mojego spoczynku 馃槈 Po drodze ucialem sobie pogawedke z taksowkarzem, ktory jak dowiedzial sie, ze jestem z Polski, powiedzial, ze zna jedno zdanie po polsku: „jestes bardzo piekna”. 馃槈 To samo zdanie bardzo dobrze znal Brazylijczyk Luis, ktory pracowal ze mna w PGS. Tzn. pracowal w ten sposob, ze bajerowal laski na MSN i Skype zamiast robic to co do niego nalezalo 馃槈

Gdy dotarlem na miejsce nikogo nie bylo w recepcji, a na drzwiach wisiala koperta z napisem „KRZYSZTOF”. W srodku byl krotki list do mnie + klucz do pokoju. Wszedlem do pokoju, rozpakowalem sie, rozebralem do samych gaci i wylozylem na lozku puszczajac klimatyzacje na maxa wprost na siebie. Uffff…….. 馃槢

Jak sie okazalo na drugi dzien – wcale nie takie „Ufff”. Dlaczego? Ano dlatego, ze obudzilem sie z bolem gardla. Szybko pobieglem do sklepu kupic jakis specyfik, ktory by mnie wykurowal. Zakupilem jakis syrop przeciwko przeziebieniu i grypie. Po wypiciu calej butli (nie na raz – przez 2 dni) nie bylo zadnych pozytywnych efektow. W srode kupilem jakies tabletki, krople do nosa – rowniez nic nie daly.

W miedzyczasie spacerowalem uliczkami Key West podziwiajac stare drewniane domki, jadlem lokalne specjaly – m.in. krewetki, homary, kurczak po jamajsku, key lime pie (ciasto z limonek rosnacych w key), itd…

We wtorek, srode i czwartek mialem wykupione 3 wycieczki wglab oceanu.

Pierwsza z nich to 3,5h wycieczka katamaranem Caribbean Spirit do Marine Sanctuary – zywej rafy koralowej. Po dotarciu na miejsce przez ok. 1,5h mozna bylo nurkowac i podziwiac rafe, kolorowe rybki i inne ciekawe stworzenia 馃檪 Fajne miny mieli ludzie kiedy wyjalem swoje Gary 3000 – 94cm pletwy 馃榾 Zalozylem kamizelke i pas balastowy z 3kg balastu. Juz mialem wchodzic do wody kiedy zhaltowal mnie jeden koles z ekipy i powiedzial, ze nie wolno isc do wody z pasem, bo jesli cos sie stanie to oni nie beda w stanie mnie wyciagnac. Nie chcialem sie z nim klocic wiec poslusznie zostawilem pas na lodzi. Potem przez poltorej godziny podziwialem podwodne zycie 馃檪

W srode na pokladzie Dolphin Cat najpierw poplynelismy obserwowac delfiny na wolnosci a potem snorkowac na rafie. Tym razem pasa juz nie bralem bo wiedzialem, ze bede go znow dzwigal na darmo. Mimo to bylo bardzo fajnie. Widzialem ryby, plaszczki, kraby… Jedna z ciekawszych ryb jakie widzialem byla barracuda. Dua ryba z ostrymi zebami. Jak ja zobaczylem to natychmiast zanurkowalem zeby ja dogonic i pstryknac fotke. Potem zobaczylem 4 takie ryby plynace w moim kierunku (inne rybki w tym czasie uciekaly przed nimi). Bylo spoko, dopiero wczoraj dowiedzialem sie, ze barracuda jest bardzo grozna dla czlowieka – prawie jak rekin 馃槢

W czwartek byla moja najdluzsza podroz – wyprawa katamaranem Fast Cat do Fort Jefferson polozonym w archipelagu Dry Tortugas (ok. 70 mil od Key West). Fort Jefferson to nigdy nie skonczona baza militarna, sluzaca do obrony poludniowo-wschodnich wybrzezy USA. Dry Tortugas to park narodowy, nazwany tak przez hiszpanskiego odkrywce Ponce De Leon’a. Dry to po angielsku „suchy”, Tortugas po hiszpansku oznacza zolwie. Wyspy zawdzieczaja ta nazwe po pierwsze tym, ze jest tam sucho – nie ma w ogole slodkiej wody, oraz duzym morskim zolwiom, ktore zamieszkiwaly te tereny. Po zolwiach zostalo niestety tylko wspomnienie, a mialem nadzieje zobaczyc jakiegos na zywo :/ Tak samo ptaki – z tego co czytalem przed wyjazdem to zyje tam mnostwo gatunkow dzikich ptakow – nie widzialem ani jednego 馃槢 Oszukali mnie! Banda zlodziei, decydentow, takich jak tu chodza! 馃槢 Po zwiedzeniu fortu zostaly ok. 2 godziny na nurkowanie. Skorzystalem z okazji, ze na tej wycieczce bylo ok. 100 osob i przemycilem moj pas balastowy. Wreszcie moglem naprawde zanurkowac, zaczaic sie na dnie i nie martwic sie o to, ze wypornosc ciagnie mnie na powierzchnie 馃檪 Widzialem tam tez duzo barracud i tez za nimi ganialem jak debil, nie wiedzac co mi grozi 馃槢


Poza tymi trzema wypadami niestety nie nurkowalem, bo… bylem bardzo chory. Bol gardla przemienil sie w katar, a katar w goraczke i zapalenie zatok. Dotrwalem jakos do piatku ale bylo coraz gorzej. Wygladalem jak chodzacy trup, wiec postanowilem poszukac jakiegos szpitala / lekarza / znachora / etc. Po 2 godzinach chodzenia po Key West zabladzilem. Kiedy w koncu zorientowalem sie gdzie jestem, obralem jeden kierunek i powoli zblizalem sie do swego legowiska. Po drodze patrze – „O! Szpital!”, po chwili jednak mina mi zrzedla gdy zorientowalem sie, ze to nie szpital tylko „Moped Hospital”, czyli centrum naprawy motorowerow 馃槢 No nic, zrezygnowany przeszedlem przez ulice i moim oczom ukazal sie „Truman Medical Center”. Alleluja! 馃榾 Wszedlem do srodka, zapytalem o koszt wizyty i zapisalem sie w kolejke. W sumie cala zabawa kosztowala mnie ponad 150 zielonych (110$ – wizyta, 40$ – antybiotyk), nie liczac kilkudziesieciu bucksow, ktore wydalem wczesniej na placebo sprzedawane jako leki bez recepty 馃槢

W sumie dopiero po zazyciu drugiej dawki antybiotyku (czyli w sobote, dzien przed wyjazdem z Key West) odzylem, ale wtedy niestety trzeba bylo sie juz zbierac. Tak czy siak – ja tam jeszcze wroce 馃檪

Z ciekawostek, ktore widzialem w Key West:

Shipwreck Museum – muzeum zlomiarzy, ktorzy dorobili sie niezlej kasy w czasie kiedy w Key West nie bylo latarni morskiej i statki rozbijaly sie w poblizu

Believe it or not! – (ang. uwierz lub nie) muzeum zalozone przez podroznika Roberta Ripleya, zebral w nim same dziwne i niewiarygodne eksponaty, zdjecia i filmy. Np. byl tam film z facetem, ktory potrafil obrocic glowe o 180 stopni i popatrzyc sie na swoj wlasny tylek 馃槢

Pirate Soul Museum – muzeum piratow, ponoc jedyne muzeum, ktore zawiera prawdziwe eksponaty, skarby, mapy nalezace do prawdziwych piratow z Karaibow (np. Czarnobrodego, Billy Kidd’a).
Ernest Hemingway House – dom Ernesta Hemingwaya, ktorym zyl przez kilka lat i popelnil tam kilka swoich znanych powiesci (m.in. „Pozegnanie z bronia” i „Sniegi Kilimandzaro”). W domu Ernesta Hemingwaya do dzis zyje 49 potomkow jego kotow 馃檪