W niedziele o 8:00 rano ogloszono w Key West i calym Florida Keys obowiazkowa ewakuacje turystow. Moj lot byl o 17:21, wiec mialem jeszcze troche czasu, zeby przejsc sie ulicami Key West. Ludzi bylo bardzo malo, co chwile padal deszcz, wlasciciele sklepow zabijali deskami witryny, czesc sklepow i restauracji byla zamknieta. Wszyscy przygotowywali sie na najgorsze…

Jedzac lunch w barze slyszalem grupke Polakow, ktorzy dopiero co przyjechali do Key West i dziwili sie czemu wszyscy boja sie jakiejs tam burzy 😉 Widocznie nie wiedzieli co moze ich czekac. Udalo mi sie stamtad wyleciec i bezpiecznie dotarlem do Miami, a potem do Minneapolis.

Dzisiaj okolo poludnia w Keys mial sie wydarzyc Armageddon. Na szczescie huraganu nie bylo, tylko burza tropikalna o sile 8-9 w skali Beauforta – czyli mniej niz to co przezylem na Mazurach rok temu (wtedy bylo 13B na srodku jeziora Talty) 😛 Fay teraz wedruje przez Zatoke Meksykanska i tam moze sie nieco wzmocnic. Moze z niego powstac huragan tropikalny 1 stopnia i wtedy moze byc nieciekawie. Na szczescie mnie juz tam nie ma, choc bardzo zaluje, bo w Key West jest prawie jak w raju (z tym, ze goraco jak w piekle) 😉

A oto filmik nagrany przez mieszkanca Key West: