Istnieje powszechne przekonanie, że wyjeżdżając gdzieś musimy zabierać jak najwięcej rzeczy, tyle ile tylko możemy upchnąć i udźwignąć. Często widziałem sytuacje na lotniskach kiedy ludzie ważyli swoje bagaże i przekraczały one dozwoloną wagę czasami nawet o kilkanaście kilogramów! Wtedy pojawia się problem – albo dopłata, albo zostawiamy pół walizki na lotnisku. Średnio przyjemna sprawa.
Inną mało przyjemną sprawą jest zgubiony bagaż. Sam tego doświadczyłem lecąc rok temu z Minneapolis przez Londyn (nie mylić z Lądkiem Zdrojem) do Berlina. Jakież było moje zdziwienie kiedy moje dwa wielkie bagaże nie pojawiły się na taśmie. Okazało się, że w ogóle nie wyleciały ze mną z USA. Jeśli wracamy z wojaży do kraju to zgubiony bagaż to małe piwo, jeśli natomiast zginie nam w drodze na upragnione wakacje to może trochę pokrzyżować plany. Zwłaszcza jeśli mamy dość napięty grafik i chcemy się przemieszczać.
Jeśli chodzi o przemieszczanie to ciągnięcie za sobą jednej lub dwóch walizek i dźwiganie małego bagażu podręcznego na plecach może zmęczyć nawet Pudziana. Nie tylko jest to męczące ale również bardzo niewygodne.
Remedium na to jest one-bag traveling, lub inaczej light traveling, czyli podróżowanie wyłącznie z jednym małym bagażem podręcznym. Niemożliwe? Postanowiliśmy sprawdzić to podczas naszej podróży do Chin, pakując do naszych plecaków tylko najbardziej potrzebny, minimalny ekwipunek. Więcej szczegółów podamy jak przystąpimy do pakowania
.


18 komciów :)
Jak rozumiem i znam zainteresowania obojga Podróżników ten One-bag to będzie jakaś torba na aparat fotograficzny i obiektywy.
I jak znam życie, z całego urobku fotograficznego wyprawy zobaczymy co najwyżej pojedyncze zdjęcia
A propos małego bagażu to moja znajoma w podróże (Tybet, Afryka, Brazylia…) zabiera lekko sfatygowane t-shirty i bieliznę, które po tem sukcesywnie zostawia po drodze.
Ostatnio, gdy opuszczali łodzią amazońską dżunglę wyleciał Indianin wymachując jej majtami i krzycząc ,,Pani coś zostawiła!”.
Tym razem się nie udało zmniejszyć bagażu…
Obiecujemy zamiescic cala galerie zdjec z Chin oraz uwazniej wyrzucac niepotrzebna bielizne
Haha, już widzę jak maczek pakuje szklarnie do jednego baga
Szklarnia wchodzi na styk, poza nią niewiele się mieści, ale przecież nie będę rezygnował z obiektywu na rzecz majtek i skarpetek
No przecież nigdy nie wiadomo co sie przyda…. szpilki ZAWSZE sie zabiera, tzn kobieta zawsze zabiera. A żelazko? – koniecznie trzeba wziąć!, toż to jedyny sposób żeby mieć pewność, że nie zostawiło się je włączone.
hmm…szacun jeśli dacię radę mieć tylko po jednym tobołku, jako świeży podróżnik zdradzę, że w podręcznym miałam zapas 5 kg, ale główny bagaż posiadał 14 z dopuszczalnych 15 kg, upsss, było ciężko…
No właśnie nie wiem jak to będzie
Ostatnio byłem w Łaziskach na weekend i miałem 2 plecaki, kurtkę, garnitur i koszulę na wieszaku ;P No ale weekend to nie to samo co 24 dni
a mi się wydaje, że to jest bardzo proste. Kiedyś jak za studenckich czasów przemieszczałam się pociągami, stopem czy pieszo nie było mowy o czymś więcej niż 1 plecak czy to weekendowy wypad w Rudawy Janowickie czy dalekie mongolskie stepy. Jedna rada – jedna kieszeń plecaka to tzw czyściec – wkładacie tam zużyte brudne szmatki, po kilku dniach wyciągacie i zakładacie jak nowe (i tak będą w lepszym stanie niż to co właśnie zdejmujecie i wkładacie do czyśćca
no i pamiętajcie, że wracając będziecie mieć więcej gratów, bo dojdą pamiątki. Powodzenia
Ale jak wrócą to będą mieć mniej rzeczy, bo pewnie 5d Mark II i zacne szkiełka znajdą nowego właściciela
Więc maczka plecak będzie prawie pusty – chyba, że plecaka też nie będzie – i problem z głowy, wtedy mamy nowe pojęcie “0-bag, czyli podróżowanie bez tobołka”
Hehe, gościu nie kracz ;P Jeśli będzie tak jak mówisz to przećwiczymy metodę OIZO = “One-bag In, Zero-bag Out”… ale wtedy będzie można kupić chińską torbę na miejscu, wypełnić ją pamiątkami w stylu Chintendo Vii, PolyStation, X-Game360 albo PopStation, przywieźć do kraju i sprzedać na Alledrogo = wyjazd się zwróci z nawiązką!
No chyba, że pieniądze i karty też znajdą nowych, przeszczęśliwych właścicieli…
@Kamila: Mój plecak ma 2 kieszenie
Jedna główna i największa na aparat i obiektywy, druga 3 razy mniejsza na minimum ubrań + inne rzeczy
Nie wiem czy się znajdzie miejsce na czyściec
hmmm. no to też ma swoje plusy. przy zatłoczonych atrakcjach turystycznych pewnie szybko zrobi się wokół was pusto
w przypadku pary fotografów właściwie jedno wdzianko to najlepsza opcja 
a poważnie to kasę najlepiej trzymać w takim specjalnym schowku przy pasku, bez reszty sobie poradzicie w razie czego…tfu tfu – na pewno wrócicie z pełnym bagażem.
Masz na myśli taki specjalny schowek-saszetkę jaki mają panowie na parkingach?
Kupiliśmy sobie specjalne paski do spodni ze skrytką na kasę, ale nie wiem czy wszystkie yuany się tam zmieszczą
Z tym niezmienianiem rzeczy, to coś jak “”A nickel gets you on the subway, but garlic gets you a seat”
Może jakieś obszerniejsze majtki (biustonosze) – to dobre schowki na pieniądze, nawet jak trochę przejdą jajkami (czy innymi) to przecież jest powiedzenie, że pieniądze nie śmierdzą… A tak mniej na serio, to może takie wewnętrzne kieszonki w spodniach, ja miałem coś takiego i się sprawdzało, tylko lepiej unikać miejscowych “klepaków”, żeby nie było za ciężko.
Taa… i potem jak przyjdzie do płacenia to będę grzebał ręką w gaciach… PODZIĘKOWAŁ!
nie musisz grzebać w gaciach, kup sobie “obszerniejszy biustonosz” ;P
Spoko Maczek, dasz radę z tym jednym plecakiem. Najwyżej zdobędziesz w Chinach brązowy pas
Tutaj se coś naskrob
Jeśli pragniesz aby przy Twoim komciu znalazł się Twój zacny ryjek zarejestruj się na www.gravatar.com używając tego samego adresu email, którego użyłeś (użyłaś) przy rejestracji na naszym blogu i wgraj tam swoje zdjęcie/awatar. Zdjęcie to będzie widoczne automatycznie przy każdym Twoim komentarzu na naszym blogu, jak również na wielu innych blogach w Internecie.