Szanse na bezdeszczową pogodę były dzisiaj marne – zaledwie 1%, ale postanowiliśmy mimo wszystko nie siedzieć w hostelu. I okazało się, że deszczu nie było
.
Wybraliśmy się do Butterfly Spring, położonego za Yangshuo, gdzie wg. ulotek z biura informacji turystycznej miało być wiele atrakcji – podświetlana jaskinia, wodospad, most wiszący, ogród z setkami latających motyli i muzeum. Wszystko było jak w ulotce – przepiękna jaskinia z różnokolorowymi iluminacjami, był wodospad, był most wiszący, który bujał się lekko jak po nim przechodziliśmy, był ogród i było muzeum. W ogrodzie latała niezliczona liczba motyli. Na tyle niezliczona, że maczek zliczył aż jednego a myszka aż trzy
. Nijak się to miało do kolorowej ulotki z setkami różnokolorowych latających motylków. Jeśli ktoś miałby zamiar odwiedzić to miejsce to szczerze odradzamy, szkoda czasu i pieniędzy.
Za to ciekawe okazało się wielkie drzewo – figowiec bengalski, rosnący jakiś kilometr za jaskinią z motylami. Drzewo to zostało posadzone za dynastii Jin, czyli ma ponad 1500 lat. Jest wielkie i ma gałęzie, które mają jakby oddzielne korzenie wrastające w ziemię. Wygląda to jak kilkanaście połączonych ze sobą drzew. Wokół drzewa jest park i rzeczka. Można przepłynąć się tratwą bambusową albo przebrać się w jakieś “królewskie” ubranka i zrobić zdjęcie. Bardzo trudno nam było pogonić naganiaczki, które nie kumały jak mówiliśmy do nich po polsku “później, później” (parafrazując “Misia” Barei – “później, później panie Janie kochany…”)
.
W okolicach tego drzewa były naprawdę fajne widoki. Mimo, że znów było pochmurno, to i tak było ślicznie. Może kiedyś jeszcze tutaj przyjedziemy i trafimy na super pogodę
.
Potem wróciliśmy do Yangshuo i poszliśmy coś przekąsić. Wczoraj jeden Chińczyk polecał nam bar przy targowisku. Miała tam być najlepsza zupa z pierożkami i zupa z makaronem i ślimakami na ostro. Myszka stanęła w kolejce po pierożki, maczek po ślimaki. Pierożki okazały się być trochę mdłe, a właściwie to zupełnie bez smaku. Za to zupa z makaronem była bardzo dobra, tylko, że pani chyba pomyślała, że białasy nie jedzą ślimaków i nie wrzuciła ich do talerza
. A szkoda, bo naprawdę chcieliśmy ich spróbować.
Później poszliśmy zobaczyć menu w Mei You Cafe, gdzie wg. informacji w Internecie można było, poza tradycyjnymi potrawami chińskimi i zachodnimi, zjeść potrawy z węża, szczura rzecznego, żaby i psa. Niestety (tzn. dla maczka niestety, dla myszki stety) w karcie nie było ani szczura, ani psa, więc nic tam nie zjedliśmy. Pochodziliśmy trochę po West Street, a później wróciliśmy do hostelu na obiad
.
Po obiedzie o 19:00 wyruszyliśmy na nocny połów z kormoranami. Super przeżycie! Niesamowite co te ptaki wyprawiają. Nurkują na bezdechu kilka metrów pod wodę i wypływają z rybą w dziobie, a delikwent na łodzi wyjmuje im ryby z gardła i wrzuca do wiadra. Takie naturalne łowiectwo podwodne
. Jest to możliwe dzięki temu, że ptaki mają zaciśnięte pętle na szyi – mogą swobodnie oddychać, ale nie mogą przełknąć ryby. Po kilku złowionych rybach, pętle są obluzowywane i ptaki są nagradzane złowionymi przez siebie rybkami (oczywiście w liczbie dużo mniejszej niż została złowiona
).
Po pokazie łowienia ryb podpłynęliśmy do brzegu i każdy mógł sobie zrobić fotkę z kormoranem (i rybakiem).
I tak oto zakończył się nasz ostatni dzień w Yangshuo w południowych Chinach. Jutro wyruszamy do Guilin, skąd polecimy na wschód – do Shanghaiu.

2 komcie :)
Oczywiste jest, ze interesuje mnie ten specyficzny “birdfishing”.
Czy moze dowiedzieliscie sie ile taki ptak moze sluzyc rybakowi i jakie najwieksze ryby moze wyciagnac z wody? No i gatunki. jakie gatunki sie tam lowi? pozdro.d.
Nie wiemy zbyt wiele na ten temat, na pewno ptak jest wielokrotnego użytku i jest bardzo skuteczny – większość nurów kończy się wyciągniętą rybką
Niestety nie wiemy jakiego gatunku są to ryby, pewnie jakieś chińskie podróbki ryb
Tutaj se coś naskrob
Jeśli pragniesz aby przy Twoim komciu znalazł się Twój zacny ryjek zarejestruj się na www.gravatar.com używając tego samego adresu email, którego użyłeś (użyłaś) przy rejestracji na naszym blogu i wgraj tam swoje zdjęcie/awatar. Zdjęcie to będzie widoczne automatycznie przy każdym Twoim komentarzu na naszym blogu, jak również na wielu innych blogach w Internecie.