Przepisane przez
maczek w Wrzesień 7, 2010 o 9:10 am
W niedzielę wczesnym rankiem wyruszyliśmy do bazy nurkowej Wetro położonej w niemieckiej miejscowości Sproitz. Nie był to jednak zwykły wyjazd nurkowy – pojechaliśmy tam w charakterze królików doświadczalnych
. A dokładniej – ja byłem królikiem (i podwodnym fotopstrykaczem) a myszka pełniła funkcję nadwod(r)nego paparazzi.
Głównym pomysłodawcą badań był profesor Jan Chmura z AWF Wrocław, który jest wybitnym specjalistą w dziedzinie fizjologii a od jakiegoś czasu bada wpływ bezdechu na organizm człowieka. Kilka miesięcy temu pan profesor nawiązał kontakt z Bartkiem Morawcem i dzięki ich współpracy udało się zorganizować ten event. Warunkiem uczestnictwa w badaniach było zejście na bezdechu na minimum 30 metrów. Niestety frekwencja nie dopisała i nawet Stowarzyszenie Freediving Poland nie wykazało żadnego zainteresowania (!!!). Przed imprezą udało nam się zorganizować 6 osób – 4 nurków z Polski i 2 z Czech. Niestety na miejscu okazało się, że Czesi z niewiadomych przyczyn nie dojechali (podejrzewamy, że dzień wcześniej zjedli za dużo knedlików
), i ostatecznie były cztery osoby – ja, Bartek, Jacek i Daniel.
Badania zaczęły się od testów psychomotorycznych. Polegało to na tym, że delikwent siedział na krześle, stopy opierał na pedałach, w rękach trzymał przyciski i wpatrywał się w tablicę świetlną, reagując odpowiednio na sygnały świetlne i dźwiękowe (żółty – prawy przycisk, zielony – brak reakcji, czerwony – brak reakcji, sygnał dźwiękowy – lewy pedał). Sprawdzało to czas reakcji i decyzyjność.
Później przeszliśmy do mniej przyjemnej części – kłucia. Pobierano nam krew z palca (gazometria, mleczany) oraz z żyły ze zgięcia łokciowego (cała masa innych badań). Po pierwszym “upuszczeniu krwi” Bartek zrobił się zielony, potem blady jak Nosferatu, ale po chwili wrócił do żywych
. Po badaniu naszą krew zawieziono do laboratorium w Zgorzelcu, a my zaczęliśmy się mentalnie przygotowywać do nurkowania…
Po około 2,5h ekipa wróciła i mogliśmy wchodzić do wody. Woda przy powierzchni miała 18 stopni, poniżej termokliny 5 stopni a już na głębokości ok. 25 metrów panowały egipskie ciemności
. Każdy z nas miał 2-3 nurki treningowe i jeden głęboki. Bartkowi udało się zejść na 42 metry, ja wyrównałem swój rekord i zszedłem na 31m, Jacek na 30m a Daniel na 28m. Po wynurzeniu trzeba było dopłynąć do pomostu na skuterze wodnym i jak najszybciej przeprowadzić badanie – najpierw gazometrię i mleczany, później krew z żyły a na końcu psychomotorykę.
Po godzinie od wynurzenia – powtórka z rozrywki, czyli cała seria badań jeszcze raz
. Ale jakoś daliśmy radę, z obolałymi palcami i żyłami wróciliśmy do domu…
Teraz pozostaje nam czekać na wyniki badań i wnioski.