Przepisane przez
maczek w Sierpień 15, 2011 o 2:18 pm
Dojechalismy. Oczywiscie nie dzisiaj, a w sobote. Trafic do naszego domku bylo trudniej niz znalezc droge powrotna do Yangshuo czy tez autobus z Pekinu do Badaling. Ale szczesliwie jestesmy cali i zdrowi na miejscu.
Korzystam teraz z okazji, ze jestesmy w Lebie i dodaje wpis bo niestety (albo stety) w Sasinie nie ma w ogole zasiegu. I nie mowie o braku 3G czy EDGE – tu nie ma zasiegu w ogole! Na telefonie wyswietla sie „brak sieci”
W zwiazku z tym wpisow raczej nie bedzie
Wczoraj bylismy nad morzem. Tomus nie ogarnial tej wielkiej szumiacej kaluzy i rozgladal sie nerwowo na boki. Temperatura wody w morzu zachecala, ale do pozostania na piasku
mimo to zanurzylem sie do polowy lydek a Tomus zagarnal raczka wode z Baltyku.
Dzisiaj z racji, ze zar w postaci sporych kropel leje sie z nieba odpuscilismy sobie plaze i wybralismy sie na wycieczke do Leby. Chcielismy zobaczyc ruchome wydmy ale jest zimno wiec uruchomilismy „plan b” i odwiedzilismy wystawe terakotowej armii, ktorej nie udalo nam sie zobaczyc bedac w Chinach. Bilet na armie kosztowal 14zl a w cenie byla wypasiona figurka – good deal
Teraz jestesmy na rybce w barze Korsarz a pozniej… pewnie pojdziemy na wystawe zabawek z PRLu
Jest fajnie
P.S. Ze zdjeciami ubogo, bo wiekszosc robimy aparatem a nie komorka.


