W niedzielę wybrałem się z nurkowo/hokejową ekipą nad jezioro Srebrne koło Opola. Początkowo mieliśmy jechać z Asią i Tomkiem, ale meteo.pl zapowiadało deszcze, więc A&T zostali we Wrocławiu. Okazało się, że pomimo niepewnej pogody i równie wątpliwej wizury pod wodą, frekwencja dopisała. Było nas w sumie 10 osób, z czego 6 amatorów grillowania i 4 amatorów nurkowania i grillowania 😉 Wśród amatorów grilla znalazł się Mruwa, który chyba po raz pierwszy w życiu nie nurkował (!) na wyjeździe nurkowym. 😉

Woda miała 12 stopni, wizura około 1-2 metry i sporo mułu, ale i tak było fajnie pomoczyć tyłek. Najpierw popłynęliśmy (ja, Tomek, Kuba i Dominik) brzegiem z nadzieją, że w zaroślach i powalonych drzewach będą jakieś rybki… No i były, ale chyba w innym jeziorze 😉 Ja widziałem raptem ze 3 okonie. Choć nazwa okonie jest trochę na wyrost – raczej były to okonieczki ;). Gdy już znudziło nam się oglądanie „rybek” postanowiliśmy popłynąć wpław do brzegu i co 5-10 metrów robić nura na dno. W ten sposób udało nam się osiągnąć niesamowitą głębokość aż 8 metrów! :D. Ponoć jezioro ma max 17m, ale nie mogliśmy tego znaleźć.

Po wyjściu z wody oczywiście był tradycyjny grill, rozmowy o horrorach typu „Zęby” i „Ludzka stonoga”, a potem powrót do domu. Dłuuugiiii powrót, bo na autostradzie był wypadek i staliśmy prawie 2,5 godziny w korku :/.