Dzisiaj po pracy wsiedlismy w samochod i pojechalismy do Krakowa. Auto zostawilismy na parkingu niedaleko dworca i korzystajac z kilku godzin czasu ruszylismy na rynek. Tomkowi najbardziej podobalo sie bieganie za golebiami i bardzo chcial wskoczyc do fontanny. Na szczescie udalo sie go powstrzymac ;). Z rynku poszlismy na obiad do Babci Maliny. Jednak nie bylismy zbytnio zadowoleni. Jedzenie tam sie mocno pogorszylo od ostatniej naszej wizyty. Tomkowi najbardziej podobaly sie schody i musielismy kursowac z nim miedzy antresola a piwnica 😉

Od Babci Maliny ruszylismy do auta po bagaze i na dworzec. Na dworcu okazalo sie, ze nie ma zadnego podjazdu dla wozkow. Nawet nie ma windy i trzeba by sie wracac do Galerii Krakowskiej i probowac dostac sie jakos stamtad. Wtargalem wiec Tomka najpierw w dol, potem w gore. Jak sie pozniej okazalo, z Galerii Krakowskiej tez nie jest tak latwo wjechac winda na peron. Na wlasnej skorze odczul to Ariel, bo nie bylo praktycznie szans zeby dostal sie do nas wozkiem. Pomogli mu pracownicy dworca. Chwile jeszcze poczekalismy na peronie i poogladalismy pociagi, a o 20:15 podjechal nasz pociag do Lwowa.

Pierwsze wrazenie – bardzo ciasny korytarz i klaustrofobiczny przedzial, co jednak nam nie przeszkadzalo – czulismy sie jak w domu, bo metraz byl bardzo podobny ;).

Noc byla ciezka. Asia z Tomkiem spali na dole, na bardzo jednoosobowym lozku. Ja spalem na gorze, przy czym o sie nie bardzo mozna tu mowic. Raczej bylo to czuwanie. W mniej wiecej 1/3 podrozy obudzily nas kontrole graniczne. Najpierw polska – celnik a pozniej kontrola paszportowa. Pani, ktora sprawdzala paszporty podejrzliwie patrzyla na moje zdjecie i moja twarz. Nie dosc, ze zdjecie bylo robione jakies 20-25 kg temu, to jeszcze bylo bez zarostu i chyba nie mogla uwierzyc, ze „bin laden”, ktory przed nia stoi to ten sam gosc co w paszporcie. Zapytala wiec o moje drugie imie, zeby potwierdzic tozsamosc 😉 Ukrainska kontrola przebiegla o dziwo duzo sprawniej – pan nawet na nas nie spojrzal, tylko wzial paszporty i wbil pieczatki.

Po kontroli dopiero zasnalem, na jakies 1,5h bo zaraz byla pobudka i wysiadka we Lwowie…