W tak zwanym międzyczasie udało mi się wyskoczyć na kilka dni do Dublina. Tym razem towarzystwa dotrzymała mi Ola. Przeżyłyśmy brawurowy lot okraszony piskami współpasażerów (przy podchodzeniu do lądowania czułyśmy się jak na roller-coasterze). Irlandia przywitała nas deszczem (a jakże) oraz porywistym wiatrem. Ale taki był tylko pierwszy dzień. Kolejne były już wypełnione słońcem. To [...]

