Właśnie mija setny (sic!) dzień od naszego poprzedniego wpisu. Nie będziemy zmyślać, że myszka uczęszczała na wieczorowy kurs robienia na drutach a ja dorabiałem po pracy jako wykidajło w barze mlecznym, i przez to nie mieliśmy czasu… Po prostu mieliśmy wielkiego (śmierdzącego) lenia ;D Pomyśleliśmy, że jeśli dziś nie wskrzesimy bloga to umrze on śmiercią […]